Foto. Tradycyjna japońska zielona herbata Foto. A.Siedlecki w hełmie samuraja.

ANDRZEJ SIEDLECKI

Być aktorem

START | POLSKA | USA | AUSTRALIA | MOJE KSIĄŻKI | MOJE NAGRANIA | WCIELENIA RÓŻNE | ARTYKUŁY-WYWIADY | GALERIA ZDJĘĆ

JAPONIA

Fot. Tadeusz Różewicz Fot. Riho Okagami-Siedlecka

Kolejna życiowa i zawodowa przygoda, to Japonia. Byłem zafascynowany Różewiczem, pisałem pracę dyplomową o jego twórczości. Zafascynowany byłem wierszami, a w szczególności dramatami. Chciałem by sztuki Różewicza poznano także w Japonii. Więc z japońską narzeczoną, a późniejszą żoną tłumaczymy dwie sztuki autora na japoński.

Tadeusz Różewicz

Riho Okagami-Siedlecka

Niestety, japońskie wydawnictwo nie decyduje się jednak na wydanie sztuk. Nie zarobi z tego pieniędzy. Szkoda, że autor nie ma Nobla. Więc klapa! Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło - dzięki tłumaczeniowym "męczarniom", żona znakomicie poprawiła język polski. Próbujemy też "sprzedać" "Replikę" Szajny, o co bardzo zabiegaliśmy razem z panem Kyushiro Kusakabe, amatorem i promotorem polskiej kultury filmowej w Japonii. Odbywamy więc spotkanie w Tokyo z firmą, która zaprosiła zespół pantomimy z Wrocławia. Niestety, też się nie udaje. Szkoda, bo sądziliśmy, że sztuka mogłaby mieć dobre przyjęcie wśród japońskiej publiczności. Fot. Natomiast pantomima Tomaszewskiego odnosi duży sukces. Moja żona też - wychodzi jej książka o Polsce, więc cieszę się podwójnie.

Fot.

Na ścianie po lewej plakat "Hamleta"
pantomimy Tomaszewskiego


A tu - zespół "Hamleta" na scenie



Fot. Fot.


I inny fakt z "poloników", to ciekawe spotkanie z już wtedy posągowym poetą, Czesławem Miłoszem, który przyjechał na jakąś konferencję i spotkał się z japońską Polonią, czytając i objaśniając swoje wiersze.


Czesław Miłosz podpisujący swoje książki.



Fot.

Natomiast zawodowo, pod względem aktorskim nigdzie nie było łatwiej jak tu. Bardzo znany i nagradzany scenarzysta Yoshiki Iwama zaprosił nas do swej posiadłości pod świętą górę Fuji san. Miałem wątpliwości, bo żona już "za chwilę" miała rodzić, ale ucięła sprawę krótko: "Jest robota - jedziemy!" Iwama san kazał mi się uśmiechać, robił zdjęcia i napisał dla mnie rolę "sanmaime", to znaczy postać, którą widz ma lubić... i już za dwa tygodnie grałem sympatycznego Polaka - fotoreportera w serialu. Niesamowite!

Z Tokyo przesyłam też korespondencje do "Filmu" i "Ekranu", gram w następnym serialu, potem w filmie, daję wywiady, rozdaję autografy będąc przez chwilę "gwiazdą". Jestem podobno pierwszym cudzoziemcem, który gra w japońskim, "domowym" serialu. I gram ze znanymi gwiazdami, jak Kyohei Shibata i Iruka. Fantastyczna przygoda zawodowa! Prawda?

Fot. Fot. Fot.

Kyohei drugi od lewej w pierwszym rzędzie, .......................Kyohei po lewej, Andrzej san (ja) po prawej. ................... Pastor Henry (ja) z lalką i po prawej - Kyohei.

Trzecia to Iruka i scenarzysta Yoshiki Iwama.

Fot. Fot.

Pierre san


W ostatnim rzędzie: ja (trzeci od lewej)
i Koichi Sato (drugi od prawej).







Fot. Fot.

A na planie filmowym zjadam smaczne potrawki z japońskiego "bento", w którym jest wszystkiego po trochu, nawet czereśnia na deser.


Tu ściąga - jak chcesz napisać moje nazwisko po japońsku, choć nie wiem po co? (z folderu ze zdjęciami głównych aktorów serialu, który ofiarowano mi na pamiątkę).




No cóż, my mówimy, że każdy może mieć swoje 5 minut, ale Andy Warhol twierdził, że każdy może być gwiazdą nawet 15 minut. Czyż to nie mówi i tak o krótkim życiu gwiazdy?

* * *

Po powrocie do kraju sukces japoński procentuje. Razem z żoną często współpracujemy z telewizją polską i japońską, nie tylko zafascynowaną festiwalem szopenowskim, Wieniawskim, czy historią lalki zrobionej na Pawiaku w czasach terroru (zrobiliśmy o tym film), ale także smakiem żurku, barszczu z uszkami, kiszonymi ogórkami, nie wspominając już o wysokoprocentowej "polskiej sake".

Zafascynowany odkryciem zbiorów sztuki japońskiej w Krakowie, piszę scenariusz filmu dokumentalnego, realizuję go, następnie układam scenariusz tryptyku pt: "Niestałość wszechrzeczy", inspirowanego japońską poezją, który reżyseruję dla TV. Idąc dalej japońskim tropem, inicjuję wystawę sztuki japońskiej w "Zachęcie" w Warszawie, ze zbiorów Mangghi-Jasieńskiego w Krakowie. W czasie wystawy, zwiedzający mogą oglądać mój film "Manggha - Polski Japończyk". Dla TVP kręcę dokument z wystawy pt: "Sztuka japońska w Warszawie". Na konkurs z okazji rocznicy podpisania dyplomatycznych stosunków polsko-japońskich piszę szkic scenariusza dla TVP, pt: "Japonia: Wczoraj-Dziś-Jutro". Japończykom projekt podoba się, taśma jest załatwiona i mam jechać do Japonii, ale okazuje się, że ja nie mogę pojechać. Dlaczego? Na pewno się domyślisz.


Strzałka w lewo. Strzałka w prawo.
Copyright Andrzej Siedlecki, Sydney. Ostatnia modyfikacja: 2015-02-08